Czy miłość ogranicza wolność? Psychologiczna prawda o byciu razem.

7 minut czytania

Miłość – czym ona właściwie jest? Czy bliskość to smycz dla wolności, zagrożenie dla niezależności? Coraz więcej ludzi świadomie wybiera bycie singlem lub singielką. Stawiają oni na bycie niezależnym, wolnym ptakiem zawsze gotowym na spontaniczność. Media społecznościowe dodatkowo wzmacniają ten styl życia, promując coś w rodzaju „mody” na bycia singlem, jako czegoś co gwarantuje spokój, siłę i szczęście.

Ten artykuł nie ma na celu przekonywania kogokolwiek do bycia w związku. Moją intencją jest raczej zaproszenie Cię do spokojnej refleksji nad tym, czym jest miłość i bliskość z perspektywy psychologicznej. Mój artykuł może będzie dla Ciebie tylko jedną myślą, a może jednak impulsem, by zatrzymać się na chwilę i przyjrzeć się temu, gdzie jesteś dziś w swoim romantycznym świecie.

Potraktuj mój wpis jako spokojną rozmowę ze mną przy kawie czy herbacie. Miłego czytania.

„Wiesz, Prosiaczku…miłość jest wtedy…kiedy kogoś lubimy…za bardzo”.

Alan Alexander Milne, Kubuś Puchatek

Person crafting a beautiful 'I love you' card with calligraphy, featuring eucalyptus and ink.

Potrzeba miłości w teorii przywiązania

Potrzeba miłości i bliskości jest czymś, z czym przychodzimy na świat. Każdy z nas jej potrzebuje, choć każdy w nieco inny sposób. Jest to temat fascynujący, budzący wiele emocji i pomimo licznych badań, wciąż nie do końca poznany. Kiedy tworzymy więź, czyli przywiązujemy się do drugiej osoby, nasz mózg uczy się, że w drugiej osobie możemy znaleźć ukojenie i wsparcie. Gdy tej bliskości brakuje i nie otrzymujemy tych sygnałów, nasz system przywiązania uruchamia potrzebę zabiegania o bliskość. Dopiero gdy ta potrzeba zostanie zaspokojona, możemy z większym spokojem kierować uwagę na świat zewnętrzny.

Pisząc o więzi przedstawiam Wam wybitnego psychologa Johna Bowlby’ego, który zasłynął jedną z najważniejszych koncepcji w psychologii rozwojowej – teorią przywiązania. John Bowlby podkreślał, że dziecko rozwija trwałą więź emocjonalną, która kształtuje się już od około 6 miesiąca życia i wpływa na całe dalsze życie, począwszy od przyjaźni po związki romantyczne. 

Według niego nasze doświadczenia z dzieciństwa i wzorce relacyjne w dużej mierze kształtują sposób, w jaki kochamy i budujemy bliskość. Brak odpowiedniego przywiązania w dzieciństwie może prowadzić do trudności w regulacji emocji i problemów w budowaniu bliskich relacji takich jak unikanie bliskości, lęk przed zależnością czy idealizowanie bycia singlem/singielką jako ochrony.

Trójczynnikowa teoria miłości

Kolejną i jedną z najbardziej znanych teorii psychologicznych wyjaśniających zjawisko miłości jest trójczynnikowa teoria miłości Roberta Sternberga. Według niego miłość to połączenie dokładnie trzech elementów: intymności, namiętności i zaangażowania.

Intymność to bliskość, czułość, szacunek, dbanie o siebie, dzielenie się przeżyciami i dobrami oraz dawanie poczucia bycia naprawdę widzianym. To codzienne rozmowy, gesty, obecność. Wszystko to, co wspiera, buduje zaufanie i emocjonalne bezpieczeństwo.

Drugi element czyli namiętność wnosi do relacji energię. Wiąże się z silnymi emocjami takimi jak zachwyt, pożądanie, radość, ale też może pojawić się tu tęsknota, niepokój, ból, a nawet zazdrość. To ona odpowiada za tę „iskrę”, dzięki której nasz związek ożywa.  Zarówno intymność, jak i namiętność są ściśle związane z cielesnością, która jest delikatnym obszarem i czymś więcej niż tylko fizycznym aktem. Dotyk i bliskość to często najprostszy sposób powiedzenia: „Jesteś dla mnie ważna(y), chcę być blisko ciebie.”

Profesor Zbigniew Lew-Starowicz, wybitny seksuolog i psychiatra, w swojej książce „O miłości” zwraca uwagę, że udane życie seksualne bywa gwarantem trwania związku nawet tam, gdzie uczucia słabną. To mocne słowa, które przypominają nam, jak ogromną rolę w budowaniu więzi odgrywa dotyk, czułość i pragnienie. I jak bardzo ciało i psychika są ze sobą powiązane.

Ostatnim elementem dopełniającym miłość jest zaangażowanie, które nadaje miłości stabilność i decyduje o tym czy miłość przetrwa. W momencie gdy namiętność i intymność zaczynają opadać, to właśnie zaangażowanie musi wzrastać, aby naszą relację pielęgnować mimo pojawiających się trudności i utrzymać szczęśliwy związek. 

Trójczynnikowa teoria miłości Roberta Sternberga pokazuje, że dojrzała miłość nie opiera się na jednym elemencie, lecz na dynamicznej równowadze intymności, namiętności i zaangażowania. Gdy któryś z tych elementów zanika lub też dominuje nad pozostałymi, relacja traci stabilność. Miłość, która ma szansę przetrwać, wymaga nie tylko uczuć, ale także świadomej troski o wszystkie trzy obszary.

Miłość oczami nauki

Z naukowego punktu widzenia miłość to coś więcej niż „tylko uczucie”. To złożony proces psychofizjologiczny. Na wczesnym etapie zakochania pojawia się pobudzenie fizjologiczne: przyspieszone bicie serca, euforia, problemy ze snem czy brak apetytu. To ten moment, kiedy mówimy, że „straciliśmy dla kogoś głowę”.

Z perspektywy neurobiologii namiętność wiąże się z dopaminą – hormonem nagrody i przyjemności, a intymność z oksytocyną, czyli hormonem więzi i bliskości. Badania z użyciem rezonansu magnetycznego pokazują, że gdy zakochani patrzą na twarz swojego partnera lub partnerki, aktywują się obszary mózgu odpowiedzialne właśnie za system nagrody.

Badania pokazują, że obecność bliskiej osoby reguluje reakcje stresowe, wpływa na tętno, ciśnienie krwi i poziom hormonów. Fizyczna i emocjonalna dostępność partnera pomaga nam lepiej radzić sobie z trudnościami.  Potrzeba posiadania kogoś z kim możemy dzielić nasze życie jest częścią naszego wyposażenia genetycznego i nie ma nic wspólnego z tym jak bardzo kochamy siebie albo czy czujemy się spełnieni. 

Paradoks zależności – im bliżej, tym bezpieczniej

Jednym z najbardziej fascynujących zjawisk w psychologii relacji jest tzw. paradoks zależności, który najczęściej bywa źle rozumiany w dyskusjach o niezależności. Mówi on, że im bardziej ludzie mogą na sobie polegać, tym stają się bardziej niezależni i odważni. Wbrew popularnym przekazom, które sugerują, że szczęście polega na emocjonalnej niezależności, biologia mówi coś zupełnie innego. 

W paradoksie zależności nie chodzi o to, że  aby być szczęśliwym w związku musimy spędzać każdą chwilę z naszym partnerem albo poświęcać się dla niego poprzez rezygnację z pasji, pracy czy przyjaciół. Wręcz przeciwnie. Paradoks polega na tym, że umiejętność samodzielnego poruszania się w świecie wyrasta z poczucia, że obok jest ktoś, na kim możemy się oprzeć. Pewność, że ktoś jest „obok”, pozwala śmielej iść w świat.

Paradoks zależności możesz zaobserwować w codziennych sytuacjach. Jeśli wiesz, że po wymagającym dniu wracasz do partnera, który Cię wysłucha i okaże Ci wsparcie, często z większą odwagą będziesz podejmować wyzwania zawodowe, zmiany czy ryzyko rozwoju. Ta świadomość obecności nie osłabia Twojej samodzielności, wręcz przeciwnie, wzmacnia ją i pozwala Ci rozwijać się. Jak to się dzieje? Bo w razie potknięcia masz do kogo wrócić. Bliskość nie odbiera Ci niezależności, lecz tworzy fundament, na którym Twoja niezależność może się rozwijać.

„Miłość to czasem kilka kroków w tył, aby uszczęśliwić osobę, którą kochasz.”

Alan Alexander Milne, Kubuś Puchatek

Ciekawostka na koniec

Statystyki i badania przeprowadzone w Ameryce pokazują, że mężczyźni w związkach małżeńskich często żyją dłużej, są zdrowsi i osiągają większą stabilność finansową niż wtedy, gdy są samotni. Pragnę tu podkreślić, że to są oczywiście statystyki, a nie normy, dlatego też nie oznacza to, że małżeństwo jest gwarantem szczęścia. Ale to tylko w ramach ciekawostki. Link do artykułu „Marriage and men’s health” opublikowanego na Harvard Health Publishing zamieszczam w źródłach.

Moja osobista refleksja

Dla mnie miłość to umiejętność patrzenia na świat oczami drugiej osoby. To relacja z kimś, ale też z samą/samym sobą. Bo trudno naprawdę kochać, jeśli nie potrafimy dbać o swoje granice i poczucie własnej wartości.

Bezwarunkowa miłość nie oznacza ideału. Oznacza zgodę na to, że znamy swoje jasne i ciemniejsze strony i mimo to decydujemy się zostać. Dlatego wybór partnera lub partnerki jest jedną z kluczowych decyzji życiowych, wpływającą na styl życia, rozwój, poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości.

Wiem, że bycie „poza związkiem” bywa bardzo atrakcyjne. Jednak w mojej opinii dojrzała miłość nie odbiera wolności – odbiera ją lęk przed bliskością. Miłość daje poczucie bezpieczeństwa, przestrzeń do rozwoju i bycia sobą, ale tylko wtedy, gdy jesteśmy na nią gotowi. Nawiązując do postawionego przeze mnie pytania z początku artykułu, odpowiem tak: miłość nie jest więzieniem, czy klatką, ale może się nią stać wtedy, gdy wchodzisz w związek niegotowy.

A jak jest u Ciebie? Czy któraś z tych teorii zaskoczyła Cię? Może masz inne zdanie w tym temacie i chciał(a)byś podzielić się nim ze mną? Podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu. Jeśli zainteresował Cię mój artykuł, już teraz zapraszam Cię do mojego kolejnego wpisu dotyczącego tego co wpływa na jakość związku i jak o niego dbać.

Źródła:

  1. Levine, A., Heller, R., (2024). Partnerstwo Bliskości. Łódź: Wydawnictwo Feeria.
  2. Sternberg, R.J., Weis, K. (2007). Nowa psychologia miłości.  Taszów: Biblioteka moderatora.
  3. Wojciszke, B., (2003). Psychologia Miłości. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
  4. https://www.health.harvard.edu/press_releases/marriage-leads-to-better-health-for-men

2 komentarze do “Czy miłość ogranicza wolność? Psychologiczna prawda o byciu razem.”

    1. Dziękuję za piękny komentarz. Tak, miłość napędza, nadaje sens życiu, obniża stres, choć może też być niszcząca. Wszystko zależy od sytuacji. O miłości można pisać bez końca – stąd też mamy tyle książek, filmów, utworów poświęconych właśnie miłości. Pozdrawiam 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *